Pudełeczka...
Koooooocham je.... :-)
Małe, duże , średnie... A najlepiej przezroczyste, coby było widać co w środku chowam.
Bo wiecie, ja skleroza jestem straszna! :-)
Przypaliłam psu żarełko. Dobra, powiecie, ale o co tu biega? Co was to?
Ano, że właśnie ma to dużo wspólnego!
Bo sklerotyczny umysł zawiesi się na lepiankach i nic nie czuje wokół ! Zapachu tym bardziej...
Tak więc takie pudełeczka ratują mnie w wielu przypadkach. Widzę, gdzie co jest i mogę sobie przypomnieć, o czym zapomniałam! Tak tak, wiem, brzmi to dziwacznie. ;-)
Ale zobaczcie: kawałki niezużytych kolorów mas, które były rozjaśniane czy w ogóle kombinowane... Przecież już dawno bym o nich zapomniała, gdybym je upchała po workach i rzuciła w otchłań kartonową...
A tak? Kłują mnie w oczy te spiętrzone pudełka, i mówią: Ej, stara, no weź mnie w końcu rozplanuj, bo się tu zeschnę w końcu!
A skąd biorę pudełka?
Więc tak, te okrągłe kupiłam, ale resztę "ukradam" moim pociechom! A tak! Przynoszą ze szkoły w nich marchewki i rzodkiewki, a ja robię cudny recykling... Hi, hi! Te prostokątne są stabilniejsze, dopóki pokrywki im się nie zniszczą i powginają... :-)
Stoją wszędzie.... Brrrr.... Dobrze, że można markerem podpisać!
A ja to potrafię nawet wieżę zrobić jak się rozpędzę...
Tu też już się giba! Ajajaj!!!
Za takimi nie przepadam, bo przegródki są denerwujące. Ale tylko te wyjmowane! Akurat tu są na stałe... Ufff.... Ale i tak źle się wyciąga z nich małe rzeczy...
A takie maluchy wręcz uwielbiam!!!
A wy?
Jak sobie radzicie z pakowaniem, przechowywaniem i przetrzymywaniem swoich skarbów?
Koooooocham je.... :-)
Małe, duże , średnie... A najlepiej przezroczyste, coby było widać co w środku chowam.
Bo wiecie, ja skleroza jestem straszna! :-)
Przypaliłam psu żarełko. Dobra, powiecie, ale o co tu biega? Co was to?
Ano, że właśnie ma to dużo wspólnego!
Bo sklerotyczny umysł zawiesi się na lepiankach i nic nie czuje wokół ! Zapachu tym bardziej...
Tak więc takie pudełeczka ratują mnie w wielu przypadkach. Widzę, gdzie co jest i mogę sobie przypomnieć, o czym zapomniałam! Tak tak, wiem, brzmi to dziwacznie. ;-)
Ale zobaczcie: kawałki niezużytych kolorów mas, które były rozjaśniane czy w ogóle kombinowane... Przecież już dawno bym o nich zapomniała, gdybym je upchała po workach i rzuciła w otchłań kartonową...
A tak? Kłują mnie w oczy te spiętrzone pudełka, i mówią: Ej, stara, no weź mnie w końcu rozplanuj, bo się tu zeschnę w końcu!
A skąd biorę pudełka?
Więc tak, te okrągłe kupiłam, ale resztę "ukradam" moim pociechom! A tak! Przynoszą ze szkoły w nich marchewki i rzodkiewki, a ja robię cudny recykling... Hi, hi! Te prostokątne są stabilniejsze, dopóki pokrywki im się nie zniszczą i powginają... :-)
Stoją wszędzie.... Brrrr.... Dobrze, że można markerem podpisać!
A ja to potrafię nawet wieżę zrobić jak się rozpędzę...
Tu też już się giba! Ajajaj!!!
Za takimi nie przepadam, bo przegródki są denerwujące. Ale tylko te wyjmowane! Akurat tu są na stałe... Ufff.... Ale i tak źle się wyciąga z nich małe rzeczy...
A takie maluchy wręcz uwielbiam!!!
A wy?
Jak sobie radzicie z pakowaniem, przechowywaniem i przetrzymywaniem swoich skarbów?



































